Wspomnienie św. Brata Alberta - Adama Chmielowskiego: powstańca styczniowego, artysty malarza i "człowieka dobry jak chleb"

7.12.2017

Święty Brat Albert, ojciec wszystkich ubogich i odrzuconych przez bliźnich. To w Krakowie przeszedł wewnętrzną przemianę, dostrzegł w twarzy nędzarza twarz Chrystusa.
Tu został powołany do świętości.
Tak rozpoczęła wspomnienia o Bracie Albercie  koleżanka Aleksandra Paja
Rok 2017 to setna rocznica śmierci Brata Alberta. Główne uroczystości Roku św. Brata Alberta odbyły się 10.06.2017 r. w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. W maju, na miejscu pierwszego przytuliska w Ogrodzie Paulinów na Skałce poświęcono pamiątkowy krzyż, który był miłością Brata Alberta. W muzeach otwarto wystawy obrazów i pamiątek związanych ze Świętym.
Rok św. Brata Alberta znalazł się w pięknej klamrze, powiedziała A. Paja, między Rokiem Miłosierdzia a pierwszym obchodzonym uroczyście w Kościele Światowym Dniem Ubogich (XXXIII Niedziela zwykła)
Po takim wstępie Aleksandra Paja przybliżyła nam postać Adama Chmielowskiego, św. Brata Alberta.

 

Adam Chmielowski jako powstaniec styczniowy

Ten ziemiański syn z podkrakowskich  Igołomic, został  wcześnie osierocony  przez rodziców, wychowywała Go ciotka. Uczył sie w Szkole Kadetów w Petersburgu, potem  była Szkoła Realna w warszawie i Instytut Puławski w Puławach.
Lata 1859-61, pierwsze lata samodzielności Adama to okres demonstracji patriotycznych młodzieży. Atmosfera entuzjazmu i nadzieja na wyzwolenie wolności  bardzo Mu odpowiadała. Adam dołączył do studenckiego Oddziału Puławiaków, wziął udział w wymierzonym przeciw Rosjanom powstaniu styczniowym.
30.09.1863 r., walcząc pod rozkazami i w Oddziale płk. Z.Chmielnickiego we wsi Małchów, został ranny. Wzięty do niewoli przeżył w więziennym rosyjskim szpitalu amputacje lewej nogi bez znieczulenia.
Przed zsyłką na Sybir uratowała Go interwencja rodziny. Wyjechał do Paryża i Monachium. Jako powstaniec był odważny, dodawał otuchy kolegom, koleżeńskością i wesołością zjednywał sobie serca towarzyszy. Wszyscy Go lubili, a przyjaźń zawarta  z Maksymilianem Gierymskim i ZF. Piotrowskim przetrwała długie lata. Walkę uważał za swój obowiązek.

 

Adam Chmielowski jako artysta malarz.

Adam Chmielowski kształcił się w ASP w Monachium. Pierwsze prace, które jako student przesyłał do Krakowskiego Towarzystwa Sztuk  Pięknych, zdobyły bardzo pochlebne recenzje.
Późniejsze płótna trudno było w większości ocenić ze względu na ich odrębne symboliczne przesłania.
Był uważany za prekursora symbolizmu i impresjonizmu. Posiadał wielki talent kolorystyczny, po mistrzowsku rozwiązywał natężenie barw.

Do kraju wrócił po czterech latach, w 1874 r. jako dojrzały malarz. Zatrzymał sie w Hotelu Europejskim w Warszawie, to była przystań artystów:  Chmielowskiego, Chełmońskiego, Witkiewicza, Piotrowskiego, tu spotykali się Sygietyński, Sienkiewicz, Modrzejewska, dyskutowali o sztuce. W 1877 opuścił Warszawę i juz do niej nie wrócił.

W latach 1879 - 80 zamieszkał  u Wyczółkowskiego we Lwowie. Tam powstał jeden
 z najlepszych jego obrazów "We Włoszech" czyli Cmentarzysko", a także dwa niedokończone wtedy obrazy religijne: "Wizja św. Małgorzaty" i "Ecce Homo".

 

 

"Ecce Homo" Chrystus cierpiący, w cierniowej koronie, w purpurowym płaszczu, z postaci emanuje światło i spokój. Brat Albert w twarzach żebraków dostrzegał znieważone oblicze Chrystusa: Zrozumiał, że swojego obrazu nie dokończy, lecz będzie odnawiał wizerunek Boga w człowieku odepchniętym przez innych.


Ecce homo — motyw w sztuce chrześcijańskiej przedstawiający ubiczowanego Chrystusa w koronie cierniowej. Słowa „oto Człowiek” miał wypowiedzieć Piłat ukazujący Chrystusa ludowi żydowskiemu. Wikipedia

 

 

W Krakowie w latach 80-tych chmielowski jeszcze dzielił sie między sztuką i swoich przyjaciół nędzarzy.  25 sierpnia 1887 r. złożył śluby zakonne i przyjął imię zakonne Albert. Od tego czasu nic nie wystawiał i nie malował, ale nie przestał być wrażliwy na piękno, które dostrzegał w sponiewieranym społeczeństwie.  Nie wszystkie z około 100 Jego prac zostały zidentyfikowane i odnalezione.
Sa między nimi pejzaże (np. pełen ciszy i spokoju "Zawale") portrety (np. Sygietyńskiego), sceny rodzajowe i kontemplacje, dzieła sakralne (np." Ecce Homo"), obrazy powstańcze (np. "Niepokalana").
Oglądaliśmy fotografie obrazów Adama Chmielowskiego przyniesione przez prelegentkę.

Święty Brat Albert "człowiek dobry jak chleb".
Jako brat Albert na zawsze oddał sie biednym. Za zgoda bp. Albina Dunajewskiego utworzył Zgromadzenie Albertynów. Odtąd pomoc wszystkim potrzebującym i nieuleczalnie chorym stało się celem nowego Zgromadzenie.
W 1892 r. gmina m.Krakowa zakupiła dla Albertynów posesje przy Krakowskiej, gdzie Brat Albert urządził przytulisko dla nędzarzy. Osoby zakonne  żyły razem z bezdomnymi, ubogimi, którymi się opiekowały. Była wspólna praca, mieszkanie, posiłki, modlitwa. Powstały jakby rodzinne wspólnoty.
Brat Albert nauczał: "dla bliźnich należy być dobrym jak chleb". Podstawa egzystencji była tylko jałmużna w naturze i datki pieniężne.
Adam Chmielowski odnalazł szczęście w drugim człowieku, tym sponiewieranym, wzgardzonym. Zakładał domy dla bezdomnej młodzieży, kalek, starców, otaczał opieką szpitale wojskowe i epidemiczne  podczas I wojny światowej. Może dzięki starszemu przyjacielowi Rafałowi Kalinowskiemu Brat Albert odnalazł swoją drogę, łącząc życie zakonne ze służbą społeczną. Ojciec Rafał  Kalinowski, Karmelita Bosy, duchowy przewodnik Brata Alberta, natchną Go do zbudowania domów pustelniczych.
Najwybitniejszą rolę odegrały pustelnie na Kalatówkach, istniejące od 1898 r. To były stacje doświadczalne dla Zgromadzeń. Tu Siostry (od 1902 r.) i Bracia Albertyni odpoczywali, by wzmocnić sie duchowo i dobrze spełniać swe obowiązki.
Jest na Kalatówkach Chatka Brata Alberta, jest Kaplica św. Krzyża, jest pustelnia dla Braci
 i Sióstr.
Prelegentka przytaczała nam wiersz Magdaleny Kaczmarzyk "Na Kalatówkach" napisany
w 1917 r.

                                     W górskiej świątyni wielka cisza,
                                      Chrystus na Krzyżu wisząc milczy,
                                      Ale On widzi, wszystko słyszy.

                                     W twarzy majestat ma cierpienia,......"

Byliśmy wzruszeni, dopiero po długiej chwili ciszy rozległy się brawa.
Brat Albert to był człowiek poważany przez literatów, kontynuowała Aleksandra Paja. To był "Brat naszego Boga", jak napisał Karol Wojtyła. Znany pisarz Adolf Nowaczyński zatytułował swój artykuł w 1935 r.  "Najpiękniejszy człowiek mego pokolenia - Brat Albert", a Stefan Żeromski w powieści "Nawracanie Judasza" zamieszcza refleksje ze spotkania z Bratem Albertem.
Swoją ostatnią Wigilię spędził Brat Albert w przytulisku dla mężczyzn przy ulicy Krakowskiej. W dzień Bożego Narodzenia 1916 r. zmarł w opinii świętości.
W pochodzie za trumną szedł cały Kraków bp. Adam Sapieha,  Prezydent Leo, Profesorowie UJ i bezdomni. Ciało spoczęło na Cmentarzu Rakowickim. Na pomniku nagrobnym umieszczono napis:
        "Brat Albert, wierny sługa Boży, ojciec ubogich i nędzarzy, założyciel Braci i Sióstr III
         Zakonu św. Franciszka, walczył o Ojczyznę w 1863 r. .
         Niech odpoczywa w pokoju!"
odszedł człowiek dobry jak chleb.
Adam Chmielowski został kanonizowany przez Ojca św. jana Pawła II w dniu 23 listopada 1989 r.
Mgr Aleksandra Paja odwiedziła wraz z mężem miejsca związane ze ś1). Albertem.
*Była w Sanktuarium ECCO Homo im. św. Brata Alberta przy Woronicza 10, powstałego w latach 1982-85. Są tam relikwie świętego i bł. siostry Bernardyny Jabłońskiej, współpracownicy św. Brata Alberta i wieloletniej przełożonej Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim. W głównym ołtarzu obraz Ecce Homo autorstwa Adama Chmielowskiego.
*W Igołomi, gdzie urodził się Adam Chmielowski  20 sierpnia 1845 r. zwiedziła Muzeum ze zrekonstruowanym pokojem  mieszkalnym  rodziny Chmielowskich.
*Pustelnie na Kalatówkach zawsze odwiedza będąc w Zakopanem, tu w ciszy i spokoju kontempluje, tu odradza się jej wiara.
Oglądaliśmy przyniesione przez prelegentkę  fotografie miejsc związanych z Bratem Albertem.
Gorąco podziękowaliśmy Aleksandrze Paji za piękny wykład i za trud, który włożyła w jego solidne przygotowanie.
Poznaliśmy świadectwo, orędzie o godności i wartości każdego człowieka oraz misyjną gorliwość Brata Alberta. Jego świętość życia powinna dostarczyć nam wskazówek i bodźców do działania. Koleżanka pobudziła nas do uczynków miłosierdzia, a św. Brat Albert, właśnie przez swoje miłosierdzie pozostanie nam bliski. Jego postać będzie wzbudzać  w naszych sercach miłość.

Dziękujemy!

Przygotowała: Barbara Rosławiecka